środa, 11 lutego 2015

JAK CZYTAĆ REKOMENDACJE MAKLERSKIE?

Jeśli kupujesz lub sprzedajesz akcje tylko dlatego, że najnowsze rekomendacje mówią "kupuj" bądź "sprzedaj" i nie zastanawiasz się, dlaczego masz postąpić tak a nie inaczej, to za stracone pieniądze możesz mieć tylko do siebie pretensje. O czym biura maklerskie informują na samym końcu rekomendacji takimi drobniutkimi literkami, których i tak nikt nie czyta.







Czasami można znaleźć opinie, że aby zarobić dzięki rekomendacjom maklerskim, należy postępować odwrotnie do tego, co zalecają. Taka strategia jednak wcale nie gwarantuje sukcesu, choć kryje się za nią pewna logika.

Jeżeli maklerzy uznali, że kurs akcji spółki XYZ ma szanse wzrosnąć, to pisząc o tym w rekomendacji tworzą na nią popyt. Tylko patrzeć jak drobnica zaraz zaloguje się do swoich rachunków maklerskich i będą czym prędzej kupować papiery np. pewnej spółki, który szuka ropy naftowej tak, żeby jej nie znaleźć. Oczywiście po paru dniach popyt stworzony przez rekomendację się skończy, ropy jak nie było tak nie ma, a papierek leci w dół niwecząc marzenia wielu naiwnych o wylegiwaniu się na Majorce i popijaniu drinków z parasolką.

Nie chcę tutaj jednak pisać, że nie warto czytać rekomendacji. Bynajmniej. Otóż, jeśli uważnie będzie się je czytać, mogą być naprawdę dobrym źródłem informacji o tym, co się dzieje w spółce. Na początek warto ustalić, jakie powiązania ma dana firma z biurem maklerskim, czy aby rekomendacja nie jest pompką, która ma znaleźć nabywców dla grubasów, którzy chcą pozbyć się jej papierów, bo spółka jest w nieciekawej sytuacji.

Należy być czujnym na to, czy biuro maklerskie nie wydaje rekomendacji "kupuj" tuż przed debiutem giełdowym danej spółki. Czasami dochodzi do przeginki, kiedy biuro maklerskie oferuje dany papier np. po 20zł, a w rekomendacji pisze, że prognozuje jego wzrost do 30zł.

Niestety, ale większość osób zajmujących się giełdowym rzemiosłem ogranicza czytanie rekomendacji do szybkiego zerknięcia, czy dziś mają kupować, czy może sprzedawać. Tylko niewielu robi to dokładnie i stara się dojrzeć szerszy kontekst, dlaczego zostało napisane tak, a nie inaczej. Reszta natomiast nie ma na to czasu, bo musi ślęczeć non stop przed notowaniami online.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz